Czas pandemii i trochę po

Chciałam podzielić się moją refleksją dotyczącą zjawiska określanego powszechnie jako  pandemia. Chodzi o chorobę COVID19 i wszystko co się z nią wiąże.

Piszę z mojej perspektywy, czyli osoby żyjącej na polskiej prowincji, ale jednocześnie zainteresowanej tym co się dzieje na świecie.

Teraz odległość Radomia od Wuhan wcale nie jest tak duża jak by się z pozoru wydawało. I nie chodzi wcale o świat wirtualny, a ten całkiem realny, za oknem.

Jeszcze w lutym oglądałam sobie zdjęcia opustoszałych ulic z Wuhan jako ciekawostkę dotyczącą chińskiej specyfiki, a w marcu zamknięto szkołę w której pracuję i musiałam przejść na zdalne nauczanie. Szybko, prawda?

Wirus w koronie rozszedł się po świecie błyskawicznie i sieje spustoszenie. Przede wszystkim mentalne i gospodarcze. Wiele spraw dotychczas mało widocznych, wręcz ukrytych nagle ukazało się wszystkim w całej okazałości. Na przykład to, że na dzień dzisiejszy, praktycznie wszystko jest produkowane w Chinach. I że bez nich nie da rady. Dotychczas wzruszało się ramionami na „chińską tandetę”, a tu masz jak się zmieniło. Wyszło na to, że jak Chiny zwolniły, to poczuł cały świat. Dosłownie.

Okazało się że ten cały wirus może zatrzymać amerykański lotniskowiec i doprowadzić do przesunięcia Igrzysk Olimpijskich. Kto jeszcze w zeszłym roku by o tym pomyślał. To niemożliwe, koniec dyskusji.

Załamał się rynek węglowodorów (ujemne ceny – super; czekam na ujemne podatki), gospodarka siadła, a pieniądze biorą się z drukarni. Dobrze to to nie wygląda.

W dodatku ludzie mają problemy z przyjęciem do wiadomości, że czegoś nie można, albo się nie powinno robić. Kwestionowane jest samo istnienie problemu (pandemia to ściema), a także zalecane przez specjalistów, czyli lekarzy, środki zaradcze i ochronne. Ponieważ choroba nie zwala z nóg od razu, no i nie wszystkich, jest po prostu ignorowana. Do momentu jak ludzie zaczynają masowo nie mieścić się w szpitalach i występuje nadumieralność personelu medycznego.

Wtedy przez jakiś czas wszyscy starają się stosować do obostrzeń, zachorowalność spada, trochę obostrzeń się znosi….i hulaj dusza.

Bo przecież to nieludzkie, jak można zmuszać ludzi do chodzenia w maseczce i kazać siedzieć w domu w weekend jak jest taka ładna pogoda. To po prostu nie do wytrzymania, trzeba protestować i w ogóle.

A tymczasem puste ulice z Wuhan pokazują, że można. Że „idzie wytrzymać” nawet taką torturę.

Przyznam się, że z tej perspektywy słabo widzę pełnoskalową rywalizację Wschodu z Zachodem, gdy siły są porównywalne i nie będzie słynnych sanktuariów. Ja wiem, indywidualizm i osobiste zaangażowanie ma swoje zalety, ale jak widzimy, wady też.

Gdy mówimy o słynnych reformach Denga pamiętajmy także o tym jak ciężko i za jak marne grosze pracowali chińscy robotnicy na początku chińskiej transformacji. Czasami słyszę w Polsce głosy młodych gniewnych, że trzeba było w Polsce robić reformy jak w Chinach. Już to widzę….

Pandemia pokazała, że nowe czasy które nadchodzą wcale nie będą takie miłe i sympatyczne jak się wielu wydaje. Wprost przeciwnie, miło raczej nie będzie; wygląda na to, że trzeba będzie wziąć odrobinę odpowiedzialności samemu za siebie i za innych, a także za swoje państwo. Nawet wtedy, kiedy mamy takie czy inne zastrzeżenia do w/w państwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *